czwartek, 18 kwietnia 2002

'Dusza - więzienie ciała.

Przeczytane na murze. Ciekawe, czy operator puszki ze sprayem miał świadomość, że to takie głębokie. ;)

niedziela, 14 kwietnia 2002

Dziś w drodze do domu poczułam znajomy zapach. Topola.

Wiosna. Pąki lepkie od soku. Wieczór. Powrót do domu.

Poczułam ten zapach pierwszy raz, odkąd mieszkam w Warszawie...
Poszłam na pustynię, żeby spotkać samą siebie.

Na początku miło. Odnalazłam spokój, samotność. Bezruch nie przerażał. Mogłam krzyczeć, śmiać się lub płakać i nikt tego nie widział. Nikt nie pytał.
Miałam przed oczami nieogarniony horyzont. Żadnych śladów ręki ludzkiej - tylko piach aż po kres spalonej słońcem ziemi. Wiatr wyczyścił ją z wszystkich ozdób. I z wszystkich niedomówień.
Nie było się za czym schować. Pozostała bolesna uczciwość i dosłowność. Wszystko stało się proste jak pragnienie.

Czas wirował z tumanami pyłu. Osamotnienie. Pragnienie. Strach.

Potem się zgubiłam.
A może właśnie wcześniej.
Nie ma czegoś takiego, jak człowiek ukształtowany.

Przychodzimy na świat jako potencjał i całe życie stajemy się sobą. Istniejący w nas rys człowieczeństwa staje się coraz bardziej wyraźny i czytelny. Ale nigdy nie jesteśmy dziełem ukończonym. Aż do czasu...

środa, 3 kwietnia 2002

Żonglując skojarzeniami rozkręciłam spiralę myśli. Pędziły szybciej niż mogłam za nimi podążać. Nie mogłam stać w miejscu i rzuciłam się w pogoń za nimi. Poczułam na ustach palący smak szaleństwa.

Na koniec spytałam, dlaczego mi to robi. I nadal nie wiem. Może po prostu jest kapryśny. A może widzi coś, co jeszcze nie ukazało się moim oczom. O czym jeszcze nawet nie marzę.
Aha, zapomniałabym.
Jednak nie skasuję.