Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 16 listopada 2010
środa, 2 kwietnia 2008
matrix
Neo: I know you're out there. I can feel you now. I know that you're afraid. You're afraid of us. You're afraid of change. I don't know the future. I didn't come here to tell you how this is going to end. I came here to tell you how it's going to begin. I'll hang up this phone. And then I'll show these people what you don't want them to see. I'm going to show them a world without you. A world without rules and controls, without borders or boundaries. A world where anything is possible. Where we go from there is a choice I leave to you.
poniedziałek, 17 marca 2008
Dokonywaliśmy rzeczy wielkich i pięknych...
... Zmienialiśmy świat. A na koniec udało nam się wszystko spierdolić.
Nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego po "Wojnie Charliego Wilsona", choć obsada gwiazdorska. Faktycznie, można mu wiele zarzucić.
A jednak zastanowiło mnie przesłanie. USA wydały miliard dolarów na walkę z sowietami w Afganistanie. Zadano sobie mnóstwo trudu, aby wyszkolić i uzbroić mudżahedinów. A potem zabrakło woli politycznej, aby wydać milion dolarów i umożliwić odbudowę wyniszczonego wojną kraju. Wśród ruin i piachu pustyni, z głębokiej frustracji i braku możliwości rozwoju, zrodził się terroryzm.
Puenta prosta jak na amerykański film przystało. I niezwykle odważna, jak na amerykański film, który powstał kilka lat po tragedii 11 września. Podjęto próbę uświadomienia społeczeństwu amerykańskiemu, że obecna wojna z terroryzmem jest pokłosiem polityki prowadzonej kiedyś względem Afganistanu. Obawiam się jednak, że społeczeństwo tego i tak nie rozumie. Albo wcale o to nie dba.
Nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego po "Wojnie Charliego Wilsona", choć obsada gwiazdorska. Faktycznie, można mu wiele zarzucić.
A jednak zastanowiło mnie przesłanie. USA wydały miliard dolarów na walkę z sowietami w Afganistanie. Zadano sobie mnóstwo trudu, aby wyszkolić i uzbroić mudżahedinów. A potem zabrakło woli politycznej, aby wydać milion dolarów i umożliwić odbudowę wyniszczonego wojną kraju. Wśród ruin i piachu pustyni, z głębokiej frustracji i braku możliwości rozwoju, zrodził się terroryzm.
Puenta prosta jak na amerykański film przystało. I niezwykle odważna, jak na amerykański film, który powstał kilka lat po tragedii 11 września. Podjęto próbę uświadomienia społeczeństwu amerykańskiemu, że obecna wojna z terroryzmem jest pokłosiem polityki prowadzonej kiedyś względem Afganistanu. Obawiam się jednak, że społeczeństwo tego i tak nie rozumie. Albo wcale o to nie dba.
niedziela, 3 grudnia 2006
wielka depresja
The mechanic says, "If you're male and you're Christian and living in America, your father is your model for God. And if you never know your father, if your father bails out or dies or is never at home, what do you believe about God?
...
How Tyler saw it was that getting God's attention for being bad was better than getting no attention at all. Maybe because God's hate is better than His indifference.
If you could be either God&'s worst enemy or nothing, which would you choose?
We are God's middle children, according to Tyler Durden, with no special place in history and no special attention.
Unless we get God's attention, we have no hope of damnation or redemption.
Which is worse, hell or nothing?
Only if we're caught and punished can we be saved.
"Burn the Louvre," the mechanic says, "and wipe your ass with the Mona Lisa. This way at least, God would know our names."
/-- Fight club --/
Co z potencjałem, który dzień w dzień trwonimy, robiąc rzeczy, których wcale robić nie musimy? Reklamy zmuszają nas do pogoni za przedmiotami, których wcale nie musimy mieć, których nie potrzebujemy. Jesteśmy średnimi dziećmi historii.
Nie mamy celu ani miejsca.
Nie mamy wielkiej wojny, wielkiej rewolucji, wielkiej depresji.
Naszą wielką wojną jest wojna duchowa.
Naszą wielką depresją jest życie.
...
How Tyler saw it was that getting God's attention for being bad was better than getting no attention at all. Maybe because God's hate is better than His indifference.
If you could be either God&'s worst enemy or nothing, which would you choose?
We are God's middle children, according to Tyler Durden, with no special place in history and no special attention.
Unless we get God's attention, we have no hope of damnation or redemption.
Which is worse, hell or nothing?
Only if we're caught and punished can we be saved.
"Burn the Louvre," the mechanic says, "and wipe your ass with the Mona Lisa. This way at least, God would know our names."
/-- Fight club --/
Co z potencjałem, który dzień w dzień trwonimy, robiąc rzeczy, których wcale robić nie musimy? Reklamy zmuszają nas do pogoni za przedmiotami, których wcale nie musimy mieć, których nie potrzebujemy. Jesteśmy średnimi dziećmi historii.
Nie mamy celu ani miejsca.
Nie mamy wielkiej wojny, wielkiej rewolucji, wielkiej depresji.
Naszą wielką wojną jest wojna duchowa.
Naszą wielką depresją jest życie.
czwartek, 3 sierpnia 2006
wtorek, 1 sierpnia 2006
Before sunrise
[...] miłość to ucieczka dwojga ludzi, którzy nie widzą co zrobić ze swoją samotnością.
[...] Kiedyś pracowałem dla starszego człowieka, powiedział że spędził całe życie na pracy i robieniu kariery. Miał 52 lata kiedy dotarło do niego że nic z siebie nigdy nie dał. Jego życie było tylko dla niego. Prawie płakał mówiąc mi o tym.
Wierzę, że jeżeli istnieje jakiś Bóg, nie mógłby żyć w nas, ani w tobie, ani we mnie, ale w tej małej przestrzeni pomiędzy.
Jeżeli na świecie jest jakaś magia, to musi być ona w próbie zrozumienia kogoś, dzieleniu się czymś.
Wiem, że to prawie niemożliwe do osiągnięcia, ale... kogo to obchodzi?
Odpowiedź musi być w tych próbach dotarcia do kogoś.
[...] Kiedyś pracowałem dla starszego człowieka, powiedział że spędził całe życie na pracy i robieniu kariery. Miał 52 lata kiedy dotarło do niego że nic z siebie nigdy nie dał. Jego życie było tylko dla niego. Prawie płakał mówiąc mi o tym.
Wierzę, że jeżeli istnieje jakiś Bóg, nie mógłby żyć w nas, ani w tobie, ani we mnie, ale w tej małej przestrzeni pomiędzy.
Jeżeli na świecie jest jakaś magia, to musi być ona w próbie zrozumienia kogoś, dzieleniu się czymś.
Wiem, że to prawie niemożliwe do osiągnięcia, ale... kogo to obchodzi?
Odpowiedź musi być w tych próbach dotarcia do kogoś.
środa, 23 lutego 2005
Kerouac
- Sal, we gotta go and never stop going 'till we get there.
- Where we going, man?
- I don't know, but we gotta go.
- Where we going, man?
- I don't know, but we gotta go.
czwartek, 27 stycznia 2005
Phantom of the Opera
Masquerade...
Paper faces on parade...
Masquerade...
Hide your face so the world will never find you...
Paper faces on parade...
Masquerade...
Hide your face so the world will never find you...
niedziela, 21 marca 2004
love actually
Kiedy tylko ogarnia mnie smutek za sprawą dzisiejszego świata, myślę o hali przylotów na lotnisku Heathrow.
Panuje opinia, że żyjemy w świecie żądzy i nienawiści,
ale ja tak tego nie odbieram.
Mnie się wydaje, że miłość jest wszędzie.
Często niezbyt ciekawa czy pełna godności, ale zawsze jest.
Ojcowie i synowie, matki i córki, mężowie i żony,
dziewczyny i chłopaki, starzy przyjaciele.
Kiedy samoloty uderzyły w Dwie Wieże,
żaden z telefonów od ludzi na pokładzie, nie niósł przesłania nienawiści czy chęci zemsty.
Wszystkie niosły przesłanie miłości.
Jeśli jej poszukasz, masz nieodparte wrażenie, że miłość jest faktycznie wszędzie.
Panuje opinia, że żyjemy w świecie żądzy i nienawiści,
ale ja tak tego nie odbieram.
Mnie się wydaje, że miłość jest wszędzie.
Często niezbyt ciekawa czy pełna godności, ale zawsze jest.
Ojcowie i synowie, matki i córki, mężowie i żony,
dziewczyny i chłopaki, starzy przyjaciele.
Kiedy samoloty uderzyły w Dwie Wieże,
żaden z telefonów od ludzi na pokładzie, nie niósł przesłania nienawiści czy chęci zemsty.
Wszystkie niosły przesłanie miłości.
Jeśli jej poszukasz, masz nieodparte wrażenie, że miłość jest faktycznie wszędzie.
środa, 10 września 2003
copy&paste
"Gwarantuję, że będą trudne chwile.
Gwarantuję, że kiedyś oboje lub jedno z nas będzie chciało odejść.
Ale gwarantuję też, że jeśli nie będę z tobą, będę tego żałowała do końca życia. Ponieważ w głębi serca wiem, że jesteś dla mnie stworzony."
Gwarantuję, że kiedyś oboje lub jedno z nas będzie chciało odejść.
Ale gwarantuję też, że jeśli nie będę z tobą, będę tego żałowała do końca życia. Ponieważ w głębi serca wiem, że jesteś dla mnie stworzony."
środa, 20 sierpnia 2003
piątek, 21 lutego 2003
sobota, 9 marca 2002
"Amelia"
Chłopak jest zafascynowany sprawą pewnego mężczyzny, który dość regularnie robi sobie zdjęcia polaroidem na stacjach metra tylko po to, by je potem podrzeć i wyrzucić. W głowie Amelii powstają fantasyczne i wydumane historie na jego temat. Może jest duchem...?
Przestań się mazać. Można się było spodziewać, że to gość z serwisu...
W tej chwili rozumiem rozczarowanie w oczach Amelii...
Chłopak jest zafascynowany sprawą pewnego mężczyzny, który dość regularnie robi sobie zdjęcia polaroidem na stacjach metra tylko po to, by je potem podrzeć i wyrzucić. W głowie Amelii powstają fantasyczne i wydumane historie na jego temat. Może jest duchem...?
Przestań się mazać. Można się było spodziewać, że to gość z serwisu...
W tej chwili rozumiem rozczarowanie w oczach Amelii...
poniedziałek, 11 lutego 2002
Zabrałam się za myślenie. Robiłam to dłuższą chwilę intensywnie układając i porządkując w swoim umyśle fakty i opinie. Wyodrębniałam relacje między nimi. Tworzyłam system.
Wiedziona instynktem wstałam i weszłam na krzesło. Spojrzałam na wszystko z innej perspektywy.
Motyw ze "Stowarzyszenia umarłych poetów". Doskonałe. Dziwię się sobie, że wcześniej tego nie wypróbowałam.
Wiedziona instynktem wstałam i weszłam na krzesło. Spojrzałam na wszystko z innej perspektywy.
Motyw ze "Stowarzyszenia umarłych poetów". Doskonałe. Dziwię się sobie, że wcześniej tego nie wypróbowałam.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)