wtorek, 27 kwietnia 2004

Cry

Sometimes I almost feel You

Right beside me

Sometimes I almost sense

Your warming touch

No matter where I go

I look around me

Hoping to be blessed

With Your smile



       And then I take

       Someone else's face for Yours

       And then I give

       My trembling heart away

       And when I realise

       It wasn't You, for sure

       I run and cry for my mistakes...



Sometimes I'm so impatient

I paint my lips red

To help You recognize me

In the crowd

If I knew your name

It would be easier

But I don't even know

The colour of Your eyes...

 

    So I take

    Someone else's eyes for Yours

    And then I let myself

    Drown in them

    And when I realize

    It didn't help at all

    I run and cry for my mistakes...

 

So, come and find me, baby

'cause I am almost 30

and I don't have no more time to waste

come and hold me , honey

'cause life's no longer funny

when I wake up all alone in empty bed

 

I don't wanna take

Nobody's arms for yours

Don't wanna let myself

Get lost in them

Don't wanna go, no more

For second best

And then run and cry for my mistakes...

poniedziałek, 26 kwietnia 2004

To co mnie nie przestaje fascynować w Internecie, to łatwość sprzedawania wszystkiego. Począwszy od giełd, sklepów internetowych, skończywszy na sprzedawaniu idei.

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy piszę tak po prostu, czy sprzedaję. Swój sposób myślenia.

niedziela, 25 kwietnia 2004

Zmęczony po pracy przy obsługiwaniu betoniarki, kielni, łopaty. Pięknie zmęczony. Nic z czym nie poradziłby sobie prysznic i dobra kolacja po powrocie z pracy.

Jest całkiem inaczej. 8-9 godzin, umysł wolny, niczym nie skrępowany, bieży gdzie chce. Wolność ciężka do ogarnięcia przy biurku z komputerem.

Praca, której nie sposób przynieść do domu.


Emocje, które nie sposób przenieść na innych, po powrocie z pracy.

piątek, 23 kwietnia 2004

Znajomy po powrocie z targów w Hanowerze powiedział: "jedno, co mogę stwierdzić, to fakt, że europejczycy strasznie się nudzą".
 
...jakby nie dotykali tego, co najważniejsze.

niedziela, 18 kwietnia 2004

Tak jak mężczyzna staje między lękiem przed przepaścią a pragnieniem bliskości, tak kobieta między przejęciem inicjatywy a obojętnością.
 
Obie sytuacje są złe, to zwykłe kompromisy. A kompromisy nie pozwalają rozkwitnąć miłości. Kompromisy nie pozwalają niczemu rozkwitnąć. Kompromisy to kalkulacja, spryt... potrzebne w biznesie, ale nie mające nic wspólnego z miłością.

Więc zaryzykuj, odrzuć bariery swojego ego i skocz... skocz w prawdziwą bliskość, skocz w prawdziwą miłość.

piątek, 16 kwietnia 2004

Uwieść - zbałamucić, omamić, usidlić. Można też inaczej: zachwycić, urzec, oczarować. Już samo słowo i jego synonimy pobrzmiewają czymś niepoważnym, a zarazem niejasnym; przywodzą na myśl grę, dziecinną zabawę w ciuciubabkę. Jedna ze stron jest manipulującym, druga pasywnym manipulowanym. Ten, który bałamuci czy zwodzi, to wtajemniczony w reguły gry mistrz ceremonii, gracz wyciągający asy z rękawa, sprytny inscenizator rzeczywistości. Jednak takie ujęcie sprawy zaciera najbardziej fascynujący rys uwodzenia, zalotów, flirtu - dynamikę, w której podział na wtajemniczonego w reguły i nieświadomego bardzo szybko ulega zatarciu lub przesunięciu, a wszelkie początkowe reguły zostają złamane. Dwoje ludzi, często przypadkowych, zazwyczaj sobie obcych, zaczyna nagle kształtować się nawzajem w stopniu znacznie większym, niż dzieje się to w ich relacji z pozostałymi. Można tu dostrzec aspekt autentycznej grozy związanej z wkroczeniem w sferę cudzych pragnień, instynktów i przeczuć; sferę nie podlegającą regułom logiki. Jak pisał Georges Bataille w Historii erotyzmu: "świat erotyki jest pod względem formalnym fikcją, czymś analogicznym do snu". Sytuacja uwodzenia nie jest jedynie spektaklem konwencjonalnych gestów, który ma doprowadzić do szczęśliwego zakończenia (rozumianego jako erotyczne spełnienie), likwidującego grę i przenoszącego w sferę realną, nie udawaną, nie odgrywaną. Gra nie poddaje się tak łatwo oddzieleniu od rzeczywistości. Wręcz przeciwnie; ona ją tworzy, a nie fałszuje i maskuje.
 
Doświadczenie uwodzenia ma w sobie coś niewyrażalnego. Samo widowisko bierze swój początek w rozczarowaniu słowem, które może zostać wykorzystane jako rekwizyt w erotycznej grze, ale nie ma zazwyczaj decydującego znaczenia.