niedziela, 28 marca 2004

czytając Kasprowicza

Jestem!

I Ty jesteś tu ze mną!

Przerwij tę ciszę!

Niech Twoje słowo gromowe

zagrzmi nad wielkim cmentarzem!

Radosne niech głosi nadzieje!

Niech zapomniani wstaną,

a żywym niechaj życie nie będzie ponurym,

wieki kopanym dołem!

Zmiłuj się, zmiłuj nad nami!



...a może kiedy Bóg milczy, nie realizując naszych próśb - tak naprawdę wola: "człowieku, nie dam Ci tego, bo jeszcze nie jesteś gotów?"

sobota, 27 marca 2004

powrót

Światła zgasły i znowu czuję się bezpiecznie,

zmęczenie zgina kolana,

wspomnienia zamykają powieki,

a nad głową chmury płaczą moimi łzami.

piątek, 26 marca 2004

Jeżeli miłość jest czysta i jest jedyną rzeczą, której jesteśmy pewni, to możemy grać dalej swoją rolę.

niedziela, 21 marca 2004

love actually

Kiedy tylko ogarnia mnie smutek za sprawą dzisiejszego świata, myślę o hali przylotów na lotnisku Heathrow.

Panuje opinia, że żyjemy w świecie żądzy i nienawiści,

ale ja tak tego nie odbieram.

Mnie się wydaje, że miłość jest wszędzie.

Często niezbyt ciekawa czy pełna godności, ale zawsze jest.

Ojcowie i synowie, matki i córki, mężowie i żony,

dziewczyny i chłopaki, starzy przyjaciele.

Kiedy samoloty uderzyły w Dwie Wieże,

żaden z telefonów od ludzi na pokładzie, nie niósł przesłania nienawiści czy chęci zemsty.

Wszystkie niosły przesłanie miłości.

Jeśli jej poszukasz, masz nieodparte wrażenie, że miłość jest faktycznie wszędzie.

poniedziałek, 15 marca 2004

Nie boję się ciszy.

Boję się pustki.

niedziela, 14 marca 2004

oby nikomu z nas

Wybiegła w samej sukience. Przerażający mróz. Zaczęła się rozglądać dokąd mógł pójść. Stał na schodach i palił papierosa. A przecież rzucił kilka lat temu.

- Boże kobieto, co Ty robisz? Rozchorujesz się,
- Przepraszam. - Zanosiła się łzami. - Już teraz wiem. Byłam ślepa. Wybaczysz mi?

Wprowadził Ją do środka. Otarł łzy. Pocałował w rękę i choć wzruszenie dławiło Mu głos, wyszeptał "Kocham Cię. Ale jest o ten jeden wieczór za późno". I wyszedł.

A to nie było "Przeminęło z wiatrem". Bo u Niego "za późno" znaczyło "za późno". I nic innego. I nic więcej ani mniej.

Bo to tak łatwo przegapić Kogoś-Blisko, gdy goni się za tym-co-nieosiągalne-i-dalekie.