Kiedyś wyobrażałam sobie chorobę jako coś przeraźliwie smutnego, coś, co wyklucza człowieka spośród żyjących. Teraz wiem, że to radość z każdej chwili, że to wewnętrzny spokój, początek nowego życia. Jeśli dane mi będzie żyć. Robię postanowienia na nowy rok: trzymać się dzielnie, walczyć z chorobą, stawiać czoło głupim pytaniom.
Ostatnio mam spokój, nikt nie zadaje niepotrzebnych pytań, znajomi przy powitaniu mówią: "Jak się masz?" W tym pytaniu zawarta jest cała ich troska, a dla mnie furtka, bo mogę im powiedzieć: W porządku, dziękuję, ale mogę też opowiedzieć historię mojego życia. Lubię tę delikatność. Lubię to, że mam wybór.
poniedziałek, 11 listopada 2002
niedziela, 10 listopada 2002
kiedyś u babci...
Pamiętam z dzieciństwa, że wiele było w okolicy pożarów od uderzeń piorunów, mimo że modlono się podczas burzy i stawiano w oknie święty obraz albo gromnicę.
Niedaleko nas był kamień, w który stale biły gromy. Miało to chyba jakieś symboliczne znaczenie, ale nikt nie potrafił powiedzieć, jakie.
Niedaleko nas był kamień, w który stale biły gromy. Miało to chyba jakieś symboliczne znaczenie, ale nikt nie potrafił powiedzieć, jakie.
piątek, 8 listopada 2002
poniedziałek, 4 listopada 2002
nastroje
Wspólne bycie serc nas dwoje nastroje
W bicie serc na cztery się zmienia
Szukam cię, liczę sny, boję się
Ukrytego we śnie westchnienia
Ukrytego we śnie...
Nastroje nie moje, wilgotne, samotne
Wejdziesz w nie wzrokiem, nie tłumacz się mrokiem
Obawy liryczne, usta spierzchnięte magiczne
Nie pytaj, wiesz przecież, że czekam
Wspólne bycie serc...
Pijaństwa zbyteczne, widzenie poprzeczne
Pulsują, żyły, jak gdyby tańczyły
Kłopoty bez miary, oczy zamglone wierszami
Nie pytaj, wiesz przecież, że czekam
Wspólne bycie serc...
...boję się
Braku twego cienia
Jarosław Wasik
W bicie serc na cztery się zmienia
Szukam cię, liczę sny, boję się
Ukrytego we śnie westchnienia
Ukrytego we śnie...
Nastroje nie moje, wilgotne, samotne
Wejdziesz w nie wzrokiem, nie tłumacz się mrokiem
Obawy liryczne, usta spierzchnięte magiczne
Nie pytaj, wiesz przecież, że czekam
Wspólne bycie serc...
Pijaństwa zbyteczne, widzenie poprzeczne
Pulsują, żyły, jak gdyby tańczyły
Kłopoty bez miary, oczy zamglone wierszami
Nie pytaj, wiesz przecież, że czekam
Wspólne bycie serc...
...boję się
Braku twego cienia
Jarosław Wasik
piątek, 1 listopada 2002
List
Zawsze jest coś, o czym muszę ci niezwłocznie donieść. Zawsze coś ważnego: niuans, gest, dźwięk, wspomnienie, widok, anonimowa tablica na opuszczonym nagrobku, klucz ptaków na niebie, mężczyzna z dzieckiem na placu zabaw, zapach pocałunku, miłosne westchnienie, pot na twoich dłoniach, łzy na moich policzkach, aromat kawy unoszący się w Piccolo, biało-szary oddech w mroźny dzień. Zawsze jest coś ważnego, o czym natychmiast muszę ci powiedzieć. Bo jesteś niezbędny, bo jesteś mój, bo rozumiesz, bo tchnąłeś w moje życie nowość. Jest tak wiele przyczyn...
Mam tylko jedno życzenie. Nieważne, czy je spełnisz w kilka dni czy lat. Chcę, żebyś napisał do mnie list. Powiedz w nim wszystko, co chcesz mi powiedzieć, czym dla ciebie jestem, czym ty jesteś dla mnie, czym jesteśmy. Kiedy pewnego dnia będę tak chora, że nie będę w stanie wstać z łóżka i się wykąpać, to przeczytam ten list. I on będzie dla mnie wodą.
amf.
Mam tylko jedno życzenie. Nieważne, czy je spełnisz w kilka dni czy lat. Chcę, żebyś napisał do mnie list. Powiedz w nim wszystko, co chcesz mi powiedzieć, czym dla ciebie jestem, czym ty jesteś dla mnie, czym jesteśmy. Kiedy pewnego dnia będę tak chora, że nie będę w stanie wstać z łóżka i się wykąpać, to przeczytam ten list. I on będzie dla mnie wodą.
amf.
Subskrybuj:
Posty (Atom)