środa, 24 lipca 2002

Bywają ludzie, którzy przy spotkaniu szczęśliwego w czymkolwiek rywala od razu zamykają oczy na wszystkie jego zalety i widzą w nim samo zło. Bywają także tacy, którzy -wręcz przeciwnie -pragną dostrzec w szczęśliwym współzawodniku te zalety, dzięki którym tamten ich pokonał, i szukają w nim, z dojmującym bólem serca, wyłącznie dobrych stron.

Księga

Ostatniego tygodnia Mały Johny przybył do miasta M. Przez sześć dni ciężko pracował w opuszczonej już bibliotece. Miał do dyspozycji nożyczki, klej i księgozbiór liczący blisko pięć milionów woluminów. Pod koniec tygodnia "Księga umarłych" była już prawie ukończona- brakowało jedynie ostatniego zdania.

Siódmego dnia Mały Johny wyszedł z budynku bibliotecznego i ruszył w kierunku rynku. Usiadł na ławeczce stojącej pod ratuszem. Na wieży zegar wskazywał ranną godzinę. Był to jedyny dobrze funkcjonujący zegar w mieście - był to zegar słoneczny.
 
Mały Johny zmrużył powieki starając się odczytać napis na tarczy zegara - "Cieniem są nasze dni". Przeczytawszy napis na głos, westchnął, zeskoczył z ławeczki i z postanowieniem opuszczenia miasta, skierował się na północ.
 
Księga umarłych została zakończona.

Quo vadis

Otworzono wreszcie vomitoria i tłumy runęły do środka. Lecz takie było mnóstwo zgromadzonych, że płynęli i płynęli przez całe godziny, aż dziwno było, że amfiteatr może tak nieprzeliczoną czerń pochłonąć. Ryki zwierząt, czujących wyziewy ludzkie, wzmogły się jeszcze. Lud huczał w cyrku przy zajmowaniu miejsc jak fala w czasie burzy.

Przybył na koniec prefekt miasta w otoczeniu wigilów, a po nim nieprzerwanym już łańcuchem poczęły się zmieniać lektyki senatorów, konsulów, pretorów, edylów, urzędników publicznych i pałacowych, starszyzny pretoriańskiej, patrycjuszów i wykwintnych kobiet. Niektóre lektyki poprzedzali liktorowie, niosący siekiery wśród pęku rózg, inne tłumy niewolników. W słońcu migotały złocenia lektyk, białe i różnobarwne suknie, pióra, zausznice, klejnoty, stal toporów. Z cyrku dochodziły okrzyki, jakimi lud witał potężnych dostojników. Od czasu do czasu przybywały jeszcze niewielkie oddziały pretorianów.
 
Lecz kapłani z rozmaitych świątyń przybyli nieco później, a za nimi dopiero niesiono święte dziewice Westy, które poprzedzali liktorowie. Z rozpoczęciem widowiska czekano już tylko na cezara, który też nie chcąc narażać ludu na zbyt długie oczekiwanie i pragnąc ująć go sobie pośpiechem, przybył niebawem w towarzystwie Augusty i augustianów.

poniedziałek, 22 lipca 2002

Jeżeli kochasz to nie pamiętaj mnie

Boję się o ciebie, mój niekochany.

W ciemnej ciszy twojej czaszki

ty może wreszcie mnie usłyszysz.

Jesteś moją celą, choć nie ma straży.

Dopóki więzisz mnie w sobie, będziemy razem.

Miałeś moje ciało, a chciałeś więcej, więc póki żyjesz

będę panią i niewolnica twej pamięci. Nie chcę tej

miłości. Jest niemożliwa. Uwolnij siebie i mnie.

Nie pamiętaj mnie. Nie zadręczaj się. Uspokój się.

Znam twe nieudane sny i mroczne lasy twej pamięci.

Znam z imienia wszystkie lęki. Jeden z nich to ja.

Uwierz mi. Uwolnij mnie.

Jeżeli kochasz, to nie pamiętaj mnie.

Jeżeli kochasz, to uwolnij mnie.

Boję się o ciebie, mój niekochany, jak długo będziesz

umiał wierzyć, że jesteś panem, a nie sługą.

W celi twego mózgu, spętana w zwoje i zapisana

w pamięci - nie będę twoja.

Trzymaj mnie pod kluczem w komorze serca.

Ale i wtedy, jestem pewna, że nie osiągniesz wiele

więcej. Nie chcę tej miłości. Pozwól mi odejść.

Uwolnij siebie i mnie.



Anna Maria Jopek

czwartek, 18 lipca 2002

ufff....

Nareszcie wszystko na mojej stronie działa jak należy. No, przynajmniej z grubsza. Udało mi się nawet zmusić do działania fotogalerię i z powodzeniem dodałam do katalogu 2 fotki. Działa nawet wyszukiwarka! :) Nad wyszukiwarką w blogu będę musiała jeszcze popracować, ale ogólnie jestem z siebie zadowolona. ;)

...

Sza, cicho sza, czas na ciszę 

Już oddech jej coraz bliżej   

Tego naprawdę ci brak,       

Ona jedna prawdziwy ma smak  

Cisza jak ta...



Sza, cicho sza, zbliż się do niej

Gra, ledwie drga blady płomień

Podejdź i zanurz się w nią

Kryształową i czystą jej toń

Zanurz do dna...



Bliżej i bliżej i bliżej i bliżej masz do niej

Ciszej i ciszej i ciszej i ciszej co dnia 



Kończ, po co ten ciągły hałas

Sam zdwoić go, wciąż się starasz

Tak Cię uczyli od lat

Tylko krzykiem zdobywa się świat

A to nie tak, nie tak



Sza, cicho sza, czas na ciszę

Tę którą w swym sercu słyszysz

Kiedyś śpiewało jak z nut

Teraz gładki i zimny jak lód

Smutny to cud, smutny cud



Podejdź i zanurz się w nią

Kryształową i czystą jej toń

Cisza jak ta, jak ta...