sobota, 29 lipca 2006

Julian Tuwim ***

Życie? ---
Rozprężę szeroko ramiona,
Nabiorę w płuca porannego wiewu,
W ziemię się skłonię błękitnemu niebu
I krzyknę, radośnie krzyknę:
- Jakie to szczęście, że krew jest czerwona!

Leopold Staff "Piękno zwycięskie" (fragm.)

O przyjdź! Winnicą jestem! Pójdź ku gronom moim!
Drogę stopom twym ścielę złotymi jagody
Winogradu, bo usta lepszymi napiom...
Mam słodycze nietknięte: mych ust pierworody,
Wiosnę ciała! Po winnych gronach będzie stąpać
Naga stopa, a jeśli jagodę naciśnie,
To stopy pijane będą się we krwi wina kąpać,
Gdy im sok jasny ogniem swym skórę opryśnie...

Artur Rimbaud "Mistyka"

Na stoku wzgórza anioły ciągną swoje wełniane szaty, krążąc w trawach ze szmaragdu i stali.
Łąki płomieni strzelają po szczyt pagórka. Na lewo wszystkie zabójstwa i wszystkie bitwy zdeptują gnojną ziemię na grani i snują swoją krzywiznę wszystkie wrzawy nieszczęść.Za granią na prawo linia wschodów, postępów.
I kiedy wirujące i porywiste szumy morskich konch i ludzkich nocy tworzą wstęgę u góry obrazu,
Kwitnąca słodycz gwiazd i nieba, i całej reszty opada naprzeciw pagórka, niby kosz - przed naszą twarzą, i wypełnia aromatem i błękitem przepaść przed sobą.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska "Zanurzcie mnie w niego"

Zanurzcie mnie w niego
jakby różę w dzbanek
po oczy
po czoło,
po snop włosa jasnego - 
niech mnie opłynie wokoło,
niech się przeze mnie toczy
jak woda całująca 
Oceanu Wielkiego.
Niech zginie noc, poranek,
blask księżyca czy słońca,
lecz niech on we mnie wnika
jak skrzypcowa muzyka -
gdy mi do serca dotrze,
Będę tym, co najsłodsze,
Nim -

C.B. de Gasztold "Modlitwa muchy"

Panie,
czy zawsze muszę nosić żałobę
po życiu?
Uciekając od zamętu
na przeźroczystych skrzydełkach
brzęczę Zdrowaśki
i lekka jak powietrze
przebieram łapkami
działając wszystkim na nerwy.
To prawda,
uparta i nieustępliwa
wracam raz po raz
na to samo miejsce
jak mnie coś podkusi,
ale taką mnie stworzyłeś.
Boże, jeśli się kiedyś dam złapać
znienacka,
nie pozwól, aby zabili
to małe "nic",
niepotrzebne nikomu.

Sylvia Plath "Przejście" (fragm.)

Rannych swoich ukryję w kokonach,
Zliczę zmarłych, pochowam ich, aby
Dusze ich wiły się w kroplach rosy,
Która znaczy me ślady.
Na wybojach podskakują kołyski,
Ja zaś zrzucam skorupę
Zeschłych strupów, udręk, dawnych twarzy...

Schodzę do ciebie ze stopni czarnej karocy Lete
Czysta jak dziecię. (...)