- jestes bezkompromisowa. bedzie ci trudno w zyciu...
- wiem. juz jest mi ciezko...
niedziela, 15 września 2002
w Moskwie
Piszę pamiętnik z podrozy i z kazdym slowem uswiadamiam sobie, ze nie jest ono w stanie oddac bogactwa obrazow, doswiadczen, wrazen, smakow i zapachow tego miejsca. Nic nie wyrazi atmosfery chwil, ktore przeminely. Ani fotografia, ani slowo. Nie pozostana nawet w pamieci. Wyblakna, zwiedna.
Jedyny slad po nich, to zmiana we mnie.
Jedyny slad po nich, to zmiana we mnie.
czwartek, 29 sierpnia 2002
wyjeżdżam
Nie pojadę do znajomych.
Zagłaszczą mnie uprzejmością.
Pustkowia się boję.
Jestem już za wygodna.
Jadę w nieznane.
Daj mi, Panie, taką noc,
cobym usnęła na wezgłowiu
i nie budź mnie,
nawet gdyby była wielka burza.
Potem pozwól się nagapić
na ludzi, na wystawy,
na zachody słońca,
na młodych zatańczonych,
na szczęśliwych zakochanych.
Pozwól mi, Panie, posłuchać grajków ulicznych,
muzyki kawiarnianej i Cyganów rozmarzonych.
W kościele posłuchać kazań prostych,
pomodlić się pacierzem z pobożnymi,
przeżegnać się wodą, jak grzesznik,
i ucałować w kruchcie kościoła
pomalowane szminką Twoje stopy, o Chryste!
Daj mi jedną taką noc,
kiedy myśli mkną do góry.
Daj mi złapać jedną myśl niebieską,
z piórem anioła jedną dobrą nowinę.
Daj mi usłyszeć modlitwę niemowy,
zobaczyć świat niewidomego.
Podpowiedz, który z żebraków jest ubogi,
i z biznesmenów który jest biedny.
Poustawiaj, Panie, moje szufladki z myślami.
Uporządkuj w sercu przegródki miłowania,
przemaluj na jaśniej świat w moich oczach,
zostaw mi w pamięci dobrych ludzi.
I jeszcze - żeby była taka noc,
w której przyśni mi się niebo.
Zagłaszczą mnie uprzejmością.
Pustkowia się boję.
Jestem już za wygodna.
Jadę w nieznane.
Daj mi, Panie, taką noc,
cobym usnęła na wezgłowiu
i nie budź mnie,
nawet gdyby była wielka burza.
Potem pozwól się nagapić
na ludzi, na wystawy,
na zachody słońca,
na młodych zatańczonych,
na szczęśliwych zakochanych.
Pozwól mi, Panie, posłuchać grajków ulicznych,
muzyki kawiarnianej i Cyganów rozmarzonych.
W kościele posłuchać kazań prostych,
pomodlić się pacierzem z pobożnymi,
przeżegnać się wodą, jak grzesznik,
i ucałować w kruchcie kościoła
pomalowane szminką Twoje stopy, o Chryste!
Daj mi jedną taką noc,
kiedy myśli mkną do góry.
Daj mi złapać jedną myśl niebieską,
z piórem anioła jedną dobrą nowinę.
Daj mi usłyszeć modlitwę niemowy,
zobaczyć świat niewidomego.
Podpowiedz, który z żebraków jest ubogi,
i z biznesmenów który jest biedny.
Poustawiaj, Panie, moje szufladki z myślami.
Uporządkuj w sercu przegródki miłowania,
przemaluj na jaśniej świat w moich oczach,
zostaw mi w pamięci dobrych ludzi.
I jeszcze - żeby była taka noc,
w której przyśni mi się niebo.
piątek, 23 sierpnia 2002
Platonowi i jego fanom
Za to że mnie wolisz uwielbiać niż używać
z daleka zresztą, z daleka
należy ci się karcer pełen odalisek
do których masz się zwracać per Szanowne Panie
Nałożą ci sutannę dłuższą niż wieczory
stracone na dysputy o literaturze
z tyloma guzikami ile komplementów
wymknęło ci się zamiast pocałunków
i posadzą cię w świątyni którą
z takim mozołem dla mnie budowałeś
a którą następnie zwalę ci na głowę
za jednym podmuchem odfruwającej sukienki
Możesz się potem ukryć za kratkami
w Alcatraz wszystkich konfesjonałów
gdzie i tak będziesz odczytywał
tajemny szyfr moich obcasów
wysłuchiwał szelestu spódnic zamiast grzechów
i odurzony zapachem perfum
odprawiał moją pokutę
by zadość mi uczynić na swój mnisi sposób
który mi akurat wcale nie odpowiada
bo tylko ciała niebieskie oraz wszystkich świętych
zasługują na to aby je uwielbiać
zaś ziemskie istoty wystarczy użyć
daję ci na to moją rękę
choć nie w charakterze relikwii
na którą chyba jeszcze nie wyglądam?
z daleka zresztą, z daleka
należy ci się karcer pełen odalisek
do których masz się zwracać per Szanowne Panie
Nałożą ci sutannę dłuższą niż wieczory
stracone na dysputy o literaturze
z tyloma guzikami ile komplementów
wymknęło ci się zamiast pocałunków
i posadzą cię w świątyni którą
z takim mozołem dla mnie budowałeś
a którą następnie zwalę ci na głowę
za jednym podmuchem odfruwającej sukienki
Możesz się potem ukryć za kratkami
w Alcatraz wszystkich konfesjonałów
gdzie i tak będziesz odczytywał
tajemny szyfr moich obcasów
wysłuchiwał szelestu spódnic zamiast grzechów
i odurzony zapachem perfum
odprawiał moją pokutę
by zadość mi uczynić na swój mnisi sposób
który mi akurat wcale nie odpowiada
bo tylko ciała niebieskie oraz wszystkich świętych
zasługują na to aby je uwielbiać
zaś ziemskie istoty wystarczy użyć
daję ci na to moją rękę
choć nie w charakterze relikwii
na którą chyba jeszcze nie wyglądam?
środa, 21 sierpnia 2002
kochaj mnie i dotykaj
Dawnych mistyków ludzkiej duszy pieśń
Księżyca ciemna strona
Słońce zabija na raty nas w nadfiolecie.
Schodami do nieba zacząłem się piąć
Tam nie ma autostrady
Myślę o tobie, a ptakiem jest myśl zbytek słów.
Me światy są obce bez nocy i dnia
Tam wiersze z obłędu powstają
Lecz póki tu jestem, proszę
Kochaj mnie, dotykaj mnie.
Dotykaj delikatnie, bezszelestnie ciepłem palców
Dotykaj aksamitnie, rzęs pokłonem, nie przestawaj
Dotykaj całowaniem i oddechem tak, jak lubisz
Dotykaj smugą włosów niby muślin bólowi zadaj ból.
Kochanie, samotność można wypić do dna choć to trudne.
Miłość prawdziwą daje tylko Bóg i zrozumienie.
Wszędzie Go szukam, dla Niego chcę żyć
Wbrew potępieniom.
Tęsknię za ciszą bezludnych wysp dzikich plaż.
Me światy są obce bez nocy i dnia
Tam wiersze z obłędu powstają
Lecz póki tu jestem, proszę
Kochaj mnie, dotykaj mnie.
Wiem, że chcesz wspólnych snów dam Ci je.
Nie bój się, nie bój się.
Dziwne jest piękne wciąż twierdzę tak gorsząc dewotów.
Na urodziny sam sobie dziś dam znak pokoju.
Kochanie, samotność mnożna wypić do dna choć to trudne.
Więcej nic nie mów, tylko przytul się dotykaj mnie.
Tomasz Żółtko
Księżyca ciemna strona
Słońce zabija na raty nas w nadfiolecie.
Schodami do nieba zacząłem się piąć
Tam nie ma autostrady
Myślę o tobie, a ptakiem jest myśl zbytek słów.
Me światy są obce bez nocy i dnia
Tam wiersze z obłędu powstają
Lecz póki tu jestem, proszę
Kochaj mnie, dotykaj mnie.
Dotykaj delikatnie, bezszelestnie ciepłem palców
Dotykaj aksamitnie, rzęs pokłonem, nie przestawaj
Dotykaj całowaniem i oddechem tak, jak lubisz
Dotykaj smugą włosów niby muślin bólowi zadaj ból.
Kochanie, samotność można wypić do dna choć to trudne.
Miłość prawdziwą daje tylko Bóg i zrozumienie.
Wszędzie Go szukam, dla Niego chcę żyć
Wbrew potępieniom.
Tęsknię za ciszą bezludnych wysp dzikich plaż.
Me światy są obce bez nocy i dnia
Tam wiersze z obłędu powstają
Lecz póki tu jestem, proszę
Kochaj mnie, dotykaj mnie.
Wiem, że chcesz wspólnych snów dam Ci je.
Nie bój się, nie bój się.
Dziwne jest piękne wciąż twierdzę tak gorsząc dewotów.
Na urodziny sam sobie dziś dam znak pokoju.
Kochanie, samotność mnożna wypić do dna choć to trudne.
Więcej nic nie mów, tylko przytul się dotykaj mnie.
Tomasz Żółtko
Subskrybuj:
Posty (Atom)