niedziela, 19 maja 2002
Szukali szacunku, a to mogli zdobyć. We właściwych sieciach, pod fałszywymi imionami, mogli być kimkolwiek: starcem, kobietą w średnim wieku, każdym, dopóki uważali na swój styl pisania. Wszyscy inni mieli widzieć tylko ich słowa, ich idee. Każdy obywatel startował w sieci na równych prawach
Gra Endera. O.S.Card
Gra Endera. O.S.Card
Szekinah
Bóg z księgi Rodzaju to nie JHWH (Jahwe/h), tylko Elohim. Jedynie słowa rozpoczynające się w Biblii od El są tłumaczone jako "Bóg". Przykładowo: El Szadaj to Bóg Wszechmogący, El Chajj to Bóg Wiekuisty (lepiej Wiecznie Żyjący). Elohim to Bóg w liczbie podwójnej, co oznacza, że jest to On i Ona jako androgeniczna jedność. Taka Boska Para. On ma na imię Jahwe, a Ona ma na imię Szekina (Sakina). Słowo Jahwe w tradycji semickiej jest wymawiane jako Adonai, co tłumaczy się jako Pan. Stąd Pan Bóg to Jahwe Elohim. Szekina zaś to Światłość, Chwała Boża i wszelka promienność.
sobota, 18 maja 2002
'"Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz dwa czy dziesięć razy, zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł albo zabrać do bram raju - ale zawsze gdzieś nas prowadzi. I czas się z tym pogodzić, albowiem jest ona częścią naszego istnienia. Jeśli się jej wyrzekniemy, umrzemy z głodu pod drzewem życia, nie mając śmiałości, by zerwać jego owoce. Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni i tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem, kiedy wyruszamy na poszukiwanie Miłości - ona zawsze wyjdzie nam naprzeciw. I nas wybawi"
A jeśli nie wybawi? Jeśli zaryzykuję całą swoją stabilizację i rzucę się w niepewny wir, znanej-nieznanej miłości i co jeśli się nie uda? Wiem, że warto podejmować ryzyko - podejmuję je zawsze, gdy stoję w obliczu realizacji swego marzenia, może i mało to feministyczne (niemodne dla nowoczesnej kobiety, którą przecież tak bardzo chcę być), ale potrzebuję Go mieć blisko. Choć nie wiem do końca, czy jest to ten On...
A jeśli nie wybawi? Jeśli zaryzykuję całą swoją stabilizację i rzucę się w niepewny wir, znanej-nieznanej miłości i co jeśli się nie uda? Wiem, że warto podejmować ryzyko - podejmuję je zawsze, gdy stoję w obliczu realizacji swego marzenia, może i mało to feministyczne (niemodne dla nowoczesnej kobiety, którą przecież tak bardzo chcę być), ale potrzebuję Go mieć blisko. Choć nie wiem do końca, czy jest to ten On...
Subskrybuj:
Posty (Atom)