W tym roku jesień mnie zaskoczyła. Jeszcze tak niedawno czekałam z utęsknieniem na ciepłe dni i miałam nadzieję, że potrwają jak najdłużej. Teraz wtulam nos w szalik i wkładam rękawiczki.
Mam ochotę powiedzieć "jak ten czas szybko leci".
Do końca grudnia jeszcze trochę czasu, ale mam wrażenie, że rok 2010 przemknął niezwykle szybko. Tyle chciałam zrobić, a wydaje mi się, że osiągnęłam tak niewiele.
poniedziałek, 18 października 2010
sobota, 2 października 2010
fajny wierszyk po śląsku :)
PAULEK I GUSTLIK
Paulek i Gustlik razym se mieszkali,
sfady nie mieli, ani se nie prali.
Bo Gustlik to chłop diobelsko spokojny,
nie cisł se nigdy ku sfadzie do wojny.
Dycki gazeta czytoł, albo groł w szkota,
albo se legnął, jak na stary lata.
We swojej izbie na wierchu, był w niebo wzięti,
Jak mioł co lubieł, czyli spokój świenty.
Paulek w tyj chałupie, na dole mioł izba,
i choć do tygo nie chcioł se prziznać,
głupek z niego był fest porąbany,
myśliwca udowoł dycki nad ranym.
Trąbieł w gon sygnały, chytoł haziki,
na fazany strzyloł i na inny ptoki.
Biydok Gustlik przez ty wyrobianie,
głowa mioł wielko, jak na jesiyń banie.
Wali po prośbie, Pauleczku kochany,
być tak trocha ciszi, na każdym ranym,
bo żyje se ciężko, i usnyc nie idzie,
czamu rojbrujesz tak przez całi tidzień?
A Paulek na to: „Ciś stąd głupio mołpo ,
przeca se mogą robić co chca z moim chałupom”.
Mozno ze dwa tydnie od zdarzynia tygo,
w tyj chałupie dzioło se coś blank inkszygo.
Paulek se jeszcze pod pierziną grzeje,
a mu se na łeb coś z gipsdeki leje.
Beztuż jaśni zmierzły i gały otwiyro,
a tu już mokre Mo cały wyro.
Wali na góra, fest znerwowany,
że nie może poleżeć nad ranym.
Klup! A dzwyrza zawrzyte. Przez dziurka kuknoł,
i prawie z nerwów zaroz nie puknoł.
Co zejrzoł? Woda? Co to je? – se pyto
Czymu ti Gustlik w chałupie ryby chytosz?
Na co ci woda w izbie i guminioki?
Po co wędki, kibel, hoczyki i chroboki?
A Gustlik na to:
„Ciś stąd głupio mołpo, przeca se mogą robic co chca
z moją chałupom”
Taki ze bajeczki tyj morał płynie:
„Nie być do innych wieprzkiem,
a inni nie bydą do ciebie świniy.
Paulek i Gustlik razym se mieszkali,
sfady nie mieli, ani se nie prali.
Bo Gustlik to chłop diobelsko spokojny,
nie cisł se nigdy ku sfadzie do wojny.
Dycki gazeta czytoł, albo groł w szkota,
albo se legnął, jak na stary lata.
We swojej izbie na wierchu, był w niebo wzięti,
Jak mioł co lubieł, czyli spokój świenty.
Paulek w tyj chałupie, na dole mioł izba,
i choć do tygo nie chcioł se prziznać,
głupek z niego był fest porąbany,
myśliwca udowoł dycki nad ranym.
Trąbieł w gon sygnały, chytoł haziki,
na fazany strzyloł i na inny ptoki.
Biydok Gustlik przez ty wyrobianie,
głowa mioł wielko, jak na jesiyń banie.
Wali po prośbie, Pauleczku kochany,
być tak trocha ciszi, na każdym ranym,
bo żyje se ciężko, i usnyc nie idzie,
czamu rojbrujesz tak przez całi tidzień?
A Paulek na to: „Ciś stąd głupio mołpo ,
przeca se mogą robić co chca z moim chałupom”.
Mozno ze dwa tydnie od zdarzynia tygo,
w tyj chałupie dzioło se coś blank inkszygo.
Paulek se jeszcze pod pierziną grzeje,
a mu se na łeb coś z gipsdeki leje.
Beztuż jaśni zmierzły i gały otwiyro,
a tu już mokre Mo cały wyro.
Wali na góra, fest znerwowany,
że nie może poleżeć nad ranym.
Klup! A dzwyrza zawrzyte. Przez dziurka kuknoł,
i prawie z nerwów zaroz nie puknoł.
Co zejrzoł? Woda? Co to je? – se pyto
Czymu ti Gustlik w chałupie ryby chytosz?
Na co ci woda w izbie i guminioki?
Po co wędki, kibel, hoczyki i chroboki?
A Gustlik na to:
„Ciś stąd głupio mołpo, przeca se mogą robic co chca
z moją chałupom”
Taki ze bajeczki tyj morał płynie:
„Nie być do innych wieprzkiem,
a inni nie bydą do ciebie świniy.
wtorek, 28 września 2010
globalizacja
Praktycznymi skutkami globalizacji, podróżowania i posiadania znajomych na całym świecie są dwa zjawiska.
1. Sprawdzanie strefy czasowej przed wykręceniem numeru telefonu.
2. Wpisanie w kalendarz terminów świąt obchodzonych przez inne religie.
Żyjemy w globalnej wiosce...
1. Sprawdzanie strefy czasowej przed wykręceniem numeru telefonu.
2. Wpisanie w kalendarz terminów świąt obchodzonych przez inne religie.
Żyjemy w globalnej wiosce...
piątek, 24 września 2010
wyrzut sumienia
Wróciłam niedawno z Afryki. Większość czasu spędziłam w stolicy Rwandy, która jest stosunkowo rozwinięta. W weekend udało mi się również wyjechać na północ kraju, gdzie miałam okazję zobaczyć trochę bliżej jak żyją zwyczajni, niezamożni ludzie.
Większość gospodarstw domowych nie ma dostępu do wody pitnej i noszą ja w kanistrach. Nierzadko wędrują kilka kilometrów. Szczęściarze mają rowery, na które mogą załadować kilka dużych kanistrów. Wiele dzieci opuszcza szkołę i zajmuje się przynoszeniem wody dla całej rodziny - mężczyźni pracują dorywczo, a kobiety zajmują się maluchami i przygotowują posiłki.
Przyjechałam do hotelu, odkręciłam gorąca wodę i wzięłam do ręki pachnący płyn do kąpieli.
Poczułam się bardzo niezręcznie.
Większość gospodarstw domowych nie ma dostępu do wody pitnej i noszą ja w kanistrach. Nierzadko wędrują kilka kilometrów. Szczęściarze mają rowery, na które mogą załadować kilka dużych kanistrów. Wiele dzieci opuszcza szkołę i zajmuje się przynoszeniem wody dla całej rodziny - mężczyźni pracują dorywczo, a kobiety zajmują się maluchami i przygotowują posiłki.
Przyjechałam do hotelu, odkręciłam gorąca wodę i wzięłam do ręki pachnący płyn do kąpieli.
Poczułam się bardzo niezręcznie.
środa, 8 września 2010
sobota, 4 września 2010
wandalizm
Powtarzam, że bezmyślność to cecha, której nie jestem w stanie znieść. Nie pojmuję, jak można podejmować jakieś działania zupełnie bezrefleksyjnie, nie znając odpowiedzi na pytanie o przyczynę lub powód.
Jechałam dziś tramwajem i odkryłam, że wielką złość budzi we mnie bezmyślny wandalizm. Na niedawno wyremontowanym Moście Poniatowskiego widać powybijane szybki w witrażach i głupie brzydkie graffiti. Dlaczego ktoś to zrobił? Czy zabytkowa architektura jest w jego odczuciu piękniejsza kiedy na czystej ścianie widnieje nagryzmolony podpis?
Gdybym mogła, wsadziłabym wandalom puszki ze sprayem w tyłki.
Jechałam dziś tramwajem i odkryłam, że wielką złość budzi we mnie bezmyślny wandalizm. Na niedawno wyremontowanym Moście Poniatowskiego widać powybijane szybki w witrażach i głupie brzydkie graffiti. Dlaczego ktoś to zrobił? Czy zabytkowa architektura jest w jego odczuciu piękniejsza kiedy na czystej ścianie widnieje nagryzmolony podpis?
Gdybym mogła, wsadziłabym wandalom puszki ze sprayem w tyłki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)