niedziela, 12 czerwca 2011

motywacja

„Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce” – kto wypowiedział te słowa w oryginale?

A: Kubuś Puchatek
B: Jakiś znany polityk
C: Nie chce mi się nad tym myśleć

niedziela, 8 maja 2011

przewrotność losu

Co jest najśmieszniejsze w ludziach:

Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli.

Paulo Coleho

poniedziałek, 21 marca 2011

słucham od wczoraj bez przerwy...




środa, 16 lutego 2011

etos pracy

Czasem przeklinam śląskie pochodzenie i wychowanie, które zakorzeniło we mnie przyzwoitość i szacunek do uczciwej pracy.
Czasem myślę sobie, że jedyną firmą, do której nie będę miała zastrzeżeń, będzie taka, która jest moją wyłączną własnością.

niedziela, 30 stycznia 2011

welcome home

Ten klip po prostu trafia w sedno - lotniska to szczególne miejsca...
Gratuluję pomysłodawcy.


sobota, 15 stycznia 2011

zrobię to dzisiaj!

Studiowanie jest fajne. Niefajne jest tylko pisanie prac zaliczeniowych albo - jak to miejsce obecnie - pracy magisterskiej.
Zatem biorę się w garść i w ten weekend piszę rozdział.

Czas najwyższy, bo w poniedziałek termin oddania...

piątek, 3 grudnia 2010

o czarownicy

Jej wielki problem polegał na tym, że była kobietą XXII wieku, której przyszło żyć w XXI wieku – z czym się zresztą nie kryła. Czy zapłaciła wysoką cenę? Bez wątpienia. Ale zapłaciłaby dużo więcej, gdyby tłumiła kipiącą w niej energię. Stałaby się zgorzkniała, sfrustrowana, stale przejmowałaby się owym „co ludzie powiedzą”, wciąż powtarzałaby „najpierw pozałatwiam to, co ważne, a potem pomyślę o realizacji własnych marzeń”, ciągle narzekałaby, że „jeszcze nie teraz, bo ciągle stoi coś na przeszkodzie”.


Czarownica z Portobello

sobota, 27 listopada 2010

...

Świat bez miłości jest martwym światem i zawsze przychodzi godzina, kiedy człowiek zmęczony błaga o twarz jakiejś istoty i serce olśnione czułością.
Albert Camus

niedziela, 7 listopada 2010

patrzenie w dal

Wcześniej, kiedy wpatrywałam się w dal, miałam wrażenie, że wszystko jest rzeczywiście odległe. Wszystko to, co widziałam, wydawało się nie być częścią mojego świata. Od dzieciństwa uczono mnie patrzeć przed siebie, ale widzieć rzeczy znajdujące się blisko mnie. Dwa dni temu nauczyłam się patrzeć w dal. Odkryłam, że poza stołami, krzesłami i innymi przedmiotami, które widzę na co dzień, do mojego świata należą też góry, obłoki i niebo. Wtedy urosła we mnie dusza. Dusza, która własnym wzrokiem dotyka tych oddalonych rzeczy!

Paulo Coelho, Walkirie

niedziela, 31 października 2010

pomysły

Zawsze się zastanawiałam, skąd biorą się pomysły na biznes.
Niestety, nadal nie wiem skąd, ale stwierdzam ze zdumieniem, że nagle zaczęły się tłoczyć w mojej głowie.

Gdybym tylko mogła uwolnić się od ograniczeń i zacząć je wszystkie realizować...

poniedziałek, 18 października 2010

jesienna zaduma

W tym roku jesień mnie zaskoczyła. Jeszcze tak niedawno czekałam z utęsknieniem na ciepłe dni i miałam nadzieję, że potrwają jak najdłużej. Teraz wtulam nos w szalik i wkładam rękawiczki.
Mam ochotę powiedzieć "jak ten czas szybko leci".
Do końca grudnia jeszcze trochę czasu, ale mam wrażenie, że rok 2010 przemknął niezwykle szybko. Tyle chciałam zrobić, a wydaje mi się, że osiągnęłam tak niewiele.

sobota, 2 października 2010

fajny wierszyk po śląsku :)

PAULEK I GUSTLIK

Paulek i Gustlik razym se mieszkali,
sfady nie mieli, ani se nie prali.
Bo Gustlik to chłop diobelsko spokojny,
nie cisł se nigdy ku sfadzie do wojny.
Dycki gazeta czytoł, albo groł w szkota,
albo se legnął, jak na stary lata.
We swojej izbie na wierchu, był w niebo wzięti,
Jak mioł co lubieł, czyli spokój świenty.

Paulek w tyj chałupie, na dole mioł izba,
i choć do tygo nie chcioł se prziznać,
głupek z niego był fest porąbany,
myśliwca udowoł dycki nad ranym.
Trąbieł w gon sygnały, chytoł haziki,
na fazany strzyloł i na inny ptoki.

Biydok Gustlik przez ty wyrobianie,
głowa mioł wielko, jak na jesiyń banie.
Wali po prośbie, Pauleczku kochany,
być tak trocha ciszi, na każdym ranym,
bo żyje se ciężko, i usnyc nie idzie,
czamu rojbrujesz tak przez całi tidzień?
A Paulek na to: „Ciś stąd głupio mołpo ,
przeca se mogą robić co chca z moim chałupom”.

Mozno ze dwa tydnie od zdarzynia tygo,
w tyj chałupie dzioło se coś blank inkszygo.
Paulek se jeszcze pod pierziną grzeje,
a mu se na łeb coś z gipsdeki leje.
Beztuż jaśni zmierzły i gały otwiyro,
a tu już mokre Mo cały wyro.

Wali na góra, fest znerwowany,
że nie może poleżeć nad ranym.

Klup! A dzwyrza zawrzyte. Przez dziurka kuknoł,
i prawie z nerwów zaroz nie puknoł.
Co zejrzoł? Woda? Co to je? – se pyto
Czymu ti Gustlik w chałupie ryby chytosz?
Na co ci woda w izbie i guminioki?
Po co wędki, kibel, hoczyki i chroboki?
A Gustlik na to:
„Ciś stąd głupio mołpo, przeca se mogą robic co chca
z moją chałupom”

Taki ze bajeczki tyj morał płynie:
„Nie być do innych wieprzkiem,
a inni nie bydą do ciebie świniy.

wtorek, 28 września 2010

globalizacja

Praktycznymi skutkami globalizacji, podróżowania i posiadania znajomych na całym świecie są dwa zjawiska.
1. Sprawdzanie strefy czasowej przed wykręceniem numeru telefonu.
2. Wpisanie w kalendarz terminów świąt obchodzonych przez inne religie.
Żyjemy w globalnej wiosce...

piątek, 24 września 2010

wyrzut sumienia

Wróciłam niedawno z Afryki. Większość czasu spędziłam w stolicy Rwandy, która jest stosunkowo rozwinięta. W weekend udało mi się również wyjechać na północ kraju, gdzie miałam okazję zobaczyć trochę bliżej jak żyją zwyczajni, niezamożni ludzie.
Większość gospodarstw domowych nie ma dostępu do wody pitnej i noszą ja w kanistrach. Nierzadko wędrują kilka kilometrów. Szczęściarze mają rowery, na które mogą załadować kilka dużych kanistrów. Wiele dzieci opuszcza szkołę i zajmuje się przynoszeniem wody dla całej rodziny - mężczyźni pracują dorywczo, a kobiety zajmują się maluchami i przygotowują posiłki.

Przyjechałam do hotelu, odkręciłam gorąca wodę i wzięłam do ręki pachnący płyn do kąpieli.
Poczułam się bardzo niezręcznie.

sobota, 4 września 2010

wandalizm

Powtarzam, że bezmyślność to cecha, której nie jestem w stanie znieść. Nie pojmuję, jak można podejmować jakieś działania zupełnie bezrefleksyjnie, nie znając odpowiedzi na pytanie o przyczynę lub powód.

Jechałam dziś tramwajem i odkryłam, że wielką złość budzi we mnie bezmyślny wandalizm. Na niedawno wyremontowanym Moście Poniatowskiego widać powybijane szybki w witrażach i głupie brzydkie graffiti. Dlaczego ktoś to zrobił? Czy zabytkowa architektura jest w jego odczuciu piękniejsza kiedy na czystej ścianie widnieje nagryzmolony podpis?
Gdybym mogła, wsadziłabym wandalom puszki ze sprayem w tyłki.

wtorek, 31 sierpnia 2010

blog day

Dziś mamy Blog Day.
Zatem wszystkiego najlepszego wszystkim bloggerom. Oby życie nieustannie dostarczało inspiracji.

środa, 25 sierpnia 2010

to właśnie zamierzam zrobić...

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.

Mark Twain

niedziela, 22 sierpnia 2010

niedoczas

Naprędce spisywałam na kilku karteczkach sprawy do załatwienia. Zrobiłam kilka wpisów w kategorii "zadania" na dwóch laptopach. Zsynchronizowałam je potem z dwiema komórkami.
Panika. Tyle do zrobienia i nie wiadomo w co ręce włożyć.

No właśnie. Nie wiadomo w co ręce włożyć. Poświęciłam godzinę na spisanie wszystkiego w jednym miejscu i ustalenie priorytetów. W ciału pół dnia wiele ważnych rzeczy zostało odznaczonych na liście jako wykonane.

Niedoczas nie jest zjawiskiem obiektywnym. Jest stanem naszej głowy i notatek.